poniedziałek, 6 sierpnia 2007

Opalenizna z tubki


Zdrowsza niż słońce Lato jest już na półmetku. Dla wielu czytelników Innej Strony tegoroczny urlop jest już tylko pięknym wspomnieniem, które odświeżyć można, oglądając fotografie. Najbardziej trwałym i wzbudzającym zazdrość efektem plażowego lenistwa jest naturalnie piękny brąz opalenizny. Niestety, już po kilkunastu dniach złotawa tonacja skóry zaczyna blednąć. Jeszcze tydzień, a nie ma z niej nawet śladu. Niektórzy uważają, że najprostszą metodą utrwalenia opalenizny jest solarium. Jednak po intensywnym wystawianiu skóry na działanie promieni słonecznych, należy się jej odpoczynek. Dermatolodzy przypominają o niebezpieczeństwie raka skóry, który należy do grupy najbardziej złośliwych nowotworów. Zresztą: Promienie ultrafioletowe, wywołujące zabarwienie skóry zwane opalenizną, tylko na krótką metą poprawiają urodę. Te same promienie przyczyniają się bowiem do przedwczesnego starzenia skóry, utraty jej elastyczności, powstawania zmarszczek.

Alternatywą dla naturalnej opalenizny "plażowej" jest stosowanie samoopalaczy z tubki lub dozownika. Czasy eksperymentów w laboratoriach kosmetycznych, kiedy wiele specyfików produkowało na skórze różne odcienie żółci dawno minęły. Dzisiejsze produkty w średniej i wyższej kategorii cenowej dają kolor całkowicie naturalny. Ponadto łatwo jest je aplikować a odcień utrzymuje się dość długo by - podobnie jak opalenizna naturalna - stopniowo rozjaśniać się i znikać. Dostępne kosmetyki mogą mieć konsystencję kremu, żelu, płynu w sprayu i pianki. Pianki i płyny wchłaniają się szybciej.

Aby uzyskać zadowalający efekt, dobry gatunkowo samoopalacz nakładać należy oszczędnie, a jeszcze oszczędniej na miejscach owłosionych. Głównym składnikiem samoopalaczy jest substancja pod nazwą dihyroxyaceton. Wiąże się ona chemicznie ze znajdującą się na powierzchni skóry keratyną i aminokwasami i nie wywołuje żadnych znanych szkodliwych efektów ubocznych. Skóra męska jest nieco grubsza niż skóra kobiet. Dlatego, w dobrych perfumeriach dostać można samoopalacze "for men" serii. Procedura zdobywania sztucznej opalenizny jest prosta: Najpierw, należy się starannie ogolić, twarz dokładnie oczyścić przy pomocy pasty, zawierającej cząsteczki ścierne (tak zwany "peeling"). Jest to ważne dlatego, że skóra musi być miękka i gładka. Samoopalacz powinien rozłożyć się równomiernie, by nie powstawały ciemne smugi w miejscach gdzie naskórek jest grubszy. Dla pewności, można jeszcze posmarować twarz mleczkiem i poczekać aż wsiąknie, wtedy smug nie będzie na pewno. Nakładanie samoopalacza należy rozpocząć od czoła i rozsmarować aż do szyi. Brwi i włosy przy nasadzie czoła oraz ew. wąsy zabezpieczyć wazeliną albo tłustym kremem, inaczej mogą się zabarwić na rudo. Ominąć powieki, nie zapomnieć jednak o uszach i miejscach pod brodą. Jeśli kolor opalenizny nie musi być intensywny, można samoopalacz zmieszać z mleczkiem kosmetycznym. Praktyczne jest użycie samoopalaczy barwionych, bo widać wtedy gdzie i w jakiej koncentracji został nałożony. Po zakończeniu procedury, należy dokładnie umyć ręce mydłem lub szamponem - inaczej nabiorą żółtawego koloru. Do uzyskania końcowego efektu minąć poczekać trzeba około 5 godzin. Trzeba o tym pamiętać, planując wyjście do dyskoteki!

To twarz. A co z ciałem? Największym problemem mężczyzn jest owłosienie. Włoski utrudniają równomierne rozkładanie kosmetyku. Jeśli zależy ci na ładnej opaleniźnie, zastanów się nad depilacją. Ponadto, do zabiegu będziesz potrzebował zaufanego przyjaciela, chyba że pracujesz w cyrku jako człowiek-guma i potrafisz sam posmarować sobie plecy i szlachetną część ciała położoną pod nimi. Nie nakładaj kremu bezpośrednio na skórę (chyba że kupiłeś samoopalacz w sprayu). Najlepiej jest rozetrzeć kosmetyk w dłoniach. Aby uniknąć zabarwień na dłoniach, można nałożyć jednorazowe rękawiczki albo często myć ręce mydłem. Skóra na kolanach i łokciach jest grubsza, dlatego te partie zostawia się na sam koniec i smaruje mieszanką pół-na-pół zmieszaną z mleczkiem. Po zakończeniu procedury, poczekać jeszcze kwadrans, aż skóra wchłonie samoopalacz. Inaczej może zafarbować bieliznę!

Stosując samoopalacz, trzeba pamiętać o nawilżaniu skóry kremem do ciała, by nie łuszczyła się tak szybko. Po trzech dniach można poprawić kolor, by nie płowiał, a po tygodniu jeszcze raz powtórzyć całą operację. Smugi ciemniejsze i jaśniejsze wyrównać można sokiem z cytryny lub wodą utlenioną. Miejsca zbyt blade, potraktować można dodatkową warstwą samoopalacza.

W Polsce popularne są produkty form Avene, Avon, Eris, Garnier, Helena Rubinstein, L'oreal i Lancome (do twarzy), Nivea, Vichy

źródło: http://www.innastrona.pl/lifestyle_opalanie2.phtml

Brak komentarzy: