środa, 29 sierpnia 2007

"Muśniecie słońca" na skórze!

- w zależności od karnacji, dobierz samoopalacz: jaśniejszy lub ciemniejszy
- najpierw zrób peeling i depilację
- na początku wybierz kosmetyk barwiący na brązowo
- jesli masz suchą skórę, najpierw nałóż nawilżajacy balsam
- nie wyciskaj go bezposrednio na skórę, ale rozetrzyj w dłoniach
- rozprowadź równomiernie samoopalacz po całej powierzchni
- dokładnie kolistymi ruchami wcieraj krem w twarz, omijajac powieki; nie zapomnij o podbródku i szyi; mniejszą ilościa kosmetyku pokrywaj okolice ust
- odczekaj 30 minut aż się wchłonie aby nie pobrudzić ubrania
- miejsca które ominęłaś zamaluj samoopalaczem z nawilżającym balsamem
- dokładnie umyj dłonie
- ponawiaj nakładanie co 3-4 dni
- możesz również przyjmować tabletki z beta-karotenem

==> Warto wiedzieć!
Co nadaje zdrowy koloryt?
> aktywny czynnik DHA trwale "opala" ponieważ wchodzi w reakcje chemiczne ze skórą
> masło kakaowe i karmel pogłębiają złoty kolor
> ekstrakt z orzecha włoskiego bogaty w karotenoidy i naturalny barwnik juglon zapewniają efekt opalenizny
> beta-karoten i olejki amazońskie nadają złocisty odcień i chronią cerę
> ekstrakt z bursztynu poprawia koloryt, pielęgnuje i chroni, pełni rolę filtra UV.

sobota, 25 sierpnia 2007

Ach ten wąsik!

1. Lepiej go nie golić! To tylko sprawi, ze wzmocnisz włoski i cebulki. Nie używaj też kremu do depilacji, bo nie niszczą cebulek i włosy szybko odrastają, moze też wywołać reakcje alergiczne, gdyz skóra nad wargą jest bardzo wrazliwa.
2. Wąsik usuniesz za pomocą plasterków z woskiem! Przykleja się je do skóry i szybko zrywa z włoskami. Zabieg powtarza się co 4 tygodnie, bo większość włosków usuwa się razem z cebulkami. Niektóre nie odrastają, a pozostałe stają sie cieńsze i delikatniejsze.
3. Trwale zlikwidujesz wąsiki u dermatologa (150-190zł). Za pomocą igły wprowadza prąd elektryczny do mieszka włosowego, wytwarza ciepło i niszczy tkanki odpowiadające za wzrost włosa. Zabieg powtarza się kilka, kilkanaście razy.
4. Lekarz może nziszczyć włoski wiązką lasera (200-300zł). Dociera do mieszków włosowych i wypala je wytwarzanym ciepłem. Zabieg powtarza się 2-3 razy, bo nie działa na włoski "w stanie uśpienia".

niedziela, 19 sierpnia 2007

Twoje dłonie potrzebują chwili uwagi.

Dłonie kobiety. Pracują, wykonują mnóstwo czynności, a jednocześnie są wyrazem piękna, najbardziej widoczną wizytówką Twojego zmysłu estetyki. Zimą, gdy są szczególnie narażone na gwałtowne zmiany temperatur - lodowaty wiatr, a zaraz potem rozgrzane, suche powietrze w pomieszczeniach - należy się im szczególnie dużo uwagi. Przede wszystkim podczas panujących mrozów koniecznie noś ciepłe rękawiczki oraz ochraniaj swoje dłonie w czasie prac domowych. Natomiast na koniec dnia zapewnij swoim dłoniom relaks w stylu SPA...

W czasie nakładania nawilżającego kremu do rąk Dove (jeśli jest wieczór wybierz Regenerujący Krem do Rąk na Noc natomiast rano stosuj Ochronny Krem do Rąk na Dzień bądż Krem do Rąk Preciw Starzeniu się Skóry. Jeśli jesteś poza domem to najprawdopodobniej w torebce masz poręczne pudełeczko Uniwersalnego Intensywnie Nawilżającego Kremu Dove), wykonaj krótki masaż dłoni. Dzięki niemu aktywne składniki kremu będą szybciej wchłaniane, a Twoje dłonie staną się jedwabiście gładkie.. Jeśli pod wpływem zimowej aury skóra Twoich dłoni stała się spierzchnięta, przed nałożeniem kremu i masażem, zanurz je na chwilę w mleku.

Masaż dłoni

1. Nałóż na skórę dłoni krem do rąk Dove. Oprzyj łokieć na stole, a następnie dłoń wyciągnij przed siebie, rozstawiając palce. Drugą dłonią wykonaj ruch od paznokci w stronę nadgrastka, w sposób, jakbyś nakładała ciasne rękawiczki.

2. Nadal trzymając palce rozstawione szeroko, kolejno odginaj je drugą ręką, począwszy od kciuka.

3. Teraz - zaczynając od śródręcza - naciągaj kolejno każdy palec, trzymając go poziomo, naciskając delikatnie po jednym razie na stawy.

4. W kolejnym etapie wykonaj posuwisty ruch, masujący każdy palec od czubka, poprzez śródręcze, do nadgarstka.

5. Obróć teraz dłoń wnętrzem do góry. Uciskaj energicznie od nasady kciuka do palca wskazującego, a potem całe śródręcze.

6. Obróć ponownie dłonie wierzchem do góry. Rozcieraj je i szczyp całą ich powierzchnię.

Mamy nadzieję, że po tym masażu Twoje dłonie poczują ulgę i przypływ sił, by w dobrej kondycji doczekać do wiosny..

Ćwiczenia pianisty

Na pewno zauważyłaś, jak subtelne i piękne, a jednocześnie sprawne są dłonie pianistów. Zawdzięczają to specjalnej gimnastyce, poprzez którą kształtują układ palców. Nie każdy może grać Chopina, ale każda z nas może wykonywać kilka z tych bardzo prostych ćwiczeń, aby nasze dłonie miały jeszcze więcej wdzięku. Oto one:

- Na przemian zaciskaj dłoń w pięść, a potem rozprostowuj palce, szeroko je rozstawiając;

- Zginaj jeden palec, pozostałe trzymając wyprostowane i napięte;

- Trzymając dłoń na stole, unoś kolejno każdy palec, nakreślając nim kółka w jedną i w drugą stronę.;

- Ściskaj w dłoniach miękką piłeczkę;

Dopełnieniem tych ćwiczeń są ruchy obrotowe dłoni w nadgarstkach w jedną, potem w drugą stronę.

Gimnastykę tę można wykonać zawsze i wszędzie, wykorzystując wolną chwilę. Im bardziej będziesz systematyczna, tym szybciej pojawi się efekt. Powodzenia!


źródło: http://www.jakobieta.pl/index.php?id=97

czwartek, 16 sierpnia 2007

Nie bójmy się pudru!


Puder to podstawa każdego makijażu. Po jego nałożeniu skóra wygląda zdrowiej i się nie świeci. Latem wystarczy do tego pomalować rzęsy i musnąć usta błyszczykiem - naturalny makijaż gotowy, a skóra wydaje się jedwabista! Puder likwiduje nieestetyczny połysk skóry, sprawia, że staje się ona matowa. To także mistrz w tonowaniu innych kolorów, na przykład zbyt mocno nałożonych cieni lub zbyt wyraźnego różu i ciemnego fluidu. Jest naszą drugą skórą.

Prawie nikt już nie pamięta, że do produkcji pudru kiedyś używano mąki ryżowej lub zbożowej. Było to prawdziwe zabójstwo dla skóry. Mąka pod wpływem wilgoci skóry pęczniała i dosłownie zalepiała pory, nie pozwalając skórze oddychać. Puder zanieczyszczał skórę, był przyczyną powstawania zaskórników, trądziku i różnych podrażnień. Na szczęście teraz można używać tego kosmetyku bez żadnych obaw, bo prawie całkowicie składa się on z bezpiecznego dla skóry talku, do tego dochodzi sproszkowana kreda i magnez, tlenek glinu, jedwab, składniki pielęgnujące skórę i chroniące ją przed szkodliwymi promieniami słonecznymi oraz odpowiedni pigment. Puder nie zatyka już porów, a skóra może swobodnie oddychać.

Można go stosować bez ograniczeń, nawet na nastoletnią, pokrytą trądzikiem skórę. Ze względów higienicznych na taką cerę lepiej nakładać puder pędzlem niż puszkiem, bo ten szybko może stać się siedliskiem zarazków i bakterii. Najlepszym rozwiązaniem byłby jednorazowy wacik, który po nałożeniu pudru wyrzucamy. Osoby z problemami skórnymi nie powinny używać tłustych pudrów w kompakcie, dla nich lepszy jest puder sypki. Sypki puder jest idealny także dla młodej, zdrowej skóry. Powinien być naturalny i transparentny. Jest uniwersalny, uwydatnia naturalny kolor skóry i pasuje do każdej karnacji. Dobry zwłaszcza latem, bo nie pozostawia wrażenia ciężkiej warstwy na twarzy. Pokrywa ją delikatną i lekką powłoką.

Zimą nie wystarczy sam puder, skórę trzeba pokryć ochronną warstwą podkładu. Należy wtedy pamiętać, by puder miał ten sam kolor co podkład. Podkładu będzie wymagał także makijaż na wieczór i makijaż dojrzałej skóry. Fluid skoryguje bowiem wszystkie niedoskonałości i ukryje zmarszczki.

Z rozwagą należy używać ciemnych pudrów i nie chodzi tylko o tandetny wygląd przypominający opalone stadionowe miss, ale o zmarszczki. Jasny puder odbija światło i zmarszczki są mniej widoczne, ciemny je uwypukla.

Na wieczór lub na specjalną okazję świetnie sprawdzają się pudry ze srebrnymi i złotymi drobinkami lub po prostu rozświetlające. Niestety ich nieprawidłowe nałożenie może spowodować, że skóra będzie błyszczeć właśnie w tych miejscach, w których nie powinna: na nosie, czole i brodzie. Te okolice pudrujemy właśnie po to, żeby nie błyszczały. Najlepiej nałożyć go delikatnie na policzki, skronie, podkreślić nim dekolt i ramiona, jeśli są odkryte. Lśniących pudrów lepiej nie używać w ciągu dnia, a zwłaszcza szykując się do pracy.

Efektowne są pudry w odcieniach różu, zimnego lila, cytrynowe, pomarańczowe lub o zielonkawym odcieniu. Trzeba je jednak dobrze dopasować do karnacji. Ciepłe odcienie bardziej pasują do ciemniejszego koloru skóry, a zimne do bladej cery.

Żelazną zasadą w używaniu pudru jest to, że nie należy przesadzać w jego nakładaniu. Nadmiar należy strzepnąć z pędzla lub puszku. Rozwiązaniem jest opakowanie z sitkiem dozującym odpowiednią ilość pudru sypkiego. Pudru nigdy nie wcieramy w twarz, jedynie delikatnie wklepujemy, muskając skórę. By skóra wyglądała jednolicie, puder trzeba dozować również na podbródek, szyję i dekolt, jeśli jest odkryty. Pudrując nos, często zapominamy o nozdrzach, je także należy dokładnie pokryć, by nie odróżniały się od pozostałej części twarzy. By środkowa część twarzy nie błyszczała, nos, brodę i czoło należy pudrować dwukrotnie, ale tak by nie pozostawić smug. Kolor pudru na całej powierzchni twarzy powinien być jednolity. Niuanse należą do różu. Puder nakładany na fluid znacznie ułatwia stosowanie różu i cieni do powiek. Pędzelek swobodnie przesuwa się po twarzy i nie pozostawia smug. Puder sypki najlepiej nabierać grubym, dużym i miękkim pędzlem o gęstym włosiu. Do aplikowania pudru w kompakcie lepsza jest gąbka, a do pudru prasowanego puszek.

Puder w kamieniu lub w kompakcie to po prostu odpowiednio sprasowany puder sypki. Jest mistrzem w błyskawicznym poprawianiu makijażu. Wraz z dołączonym do puderniczki lusterkiem jest niezastąpiony w podróży. Poprawiając makijaż, powinnaś jednak pamiętać, że lepiej najpierw usunąć stary puder, a dopiero potem nałożyć nową warstwę. Skóra zdążyła już wydzielić tłuszcz i puder będzie spływał, zamiast się trzymać na skórze. Wystarczy prosty zabieg, by temu zapobiec. Przyłóż do twarzy chusteczkę higieniczną. Gdy tłusta warstwa wsiąknie w chusteczkę, możesz nałożyć kolejną warstwę pudru.

Wielokrotne używanie puszku lub pędzla do pudru powoduje, że stają się one niehigieniczne i zlepione, co utrudnia dozowanie kosmetyku. Pędzel trzeba czyścić – otrzepywać z resztek pudru, a puszek wymieniać co jakiś czas. Pędzel można umyć na przykład łagodnym żelem do mycia ciała lub szamponem i dokładnie spłukać. Należy strząsnąć nadmiar wody i suszyć, tak by z każdej strony był dostęp powietrza i włosie się nie sklejało. Do czyszczenia drogich pędzli najlepszy jest szampon, bo nie są sztuczne, lecz wykonane najczęściej z włosia kucyka, wiewiórki lub kuny. Pędzel lub puszek wymaga wymiany przynajmniej raz na miesiąc. Często używany, jest nosicielem różnych bakterii, które powodują powstawanie zaskórników lub po prostu podrażniają skórę. Do pudrów w kamieniu dołączana jest folia, która odgradza puszek od pudru. Nie należy jej wyrzucać. Dzięki niej puszek nie chłonie tłuszczu z pudru. Długo eksploatowany aplikator twardnieje i nie nadaje się do nakładania pudru. Jeśli utworzyła się na nim twardsza warstwa, należy ją zeskrobać lub wymienić puszek na nowy.

Magdalena Trawińska
źródło: http://www.kafeteria.pl/ziu/obiekt.php?id_t=349

niedziela, 12 sierpnia 2007

Farbowanie włosów w domu

Jeśli jeszcze trudno ci w to uwierzyć, szybko zmienisz zdanie. Swoje sprawdzone sposoby na koloryzację włosów zdradziły nam nasze dwie czytelniczki.

Marzena ma długie, ciemne włosy

Farbuje je co miesiąc. Ukrywa w ten sposób siwe kosmyki. Robi to sama od kilku lat, bo cena tego zabiegu u fryzjera nieco ją przeraża.

  • Długie włosy przy nakładaniu farby trzeba podpinać, dlatego mam komplet spinek oraz kilka większych klamerek, których używam tylko podczas tego zabiegu.
  • Kupuję zawsze dwa opakowania farby, bo jedno to w przypadku długich włosów zdecydowanie za mało.
  • Zawsze najpierw nakładam farbę tylko na odrosty, by nie zafarbować całych pasm, podpinam je właśnie spinkami i klamrami. Jest to szczególnie ważne, gdy likwiduje się tylko odrosty.
  • Tylko co drugi miesiąc nakładam farbę na całą długość pasm, by nie niszczyć zbytnio włosów. Wiadomo, że długie pasma są podatne na przesuszenie.
  • Po nałożeniu farby rezerwuję czas na relaks. Lepiej nie sprzątać wtedy mieszkania, bo można przy okazji coś pobrudzić. Mnie się to zdarzyło i musiałam ratować sytuację silnym środkiem czyszczącym.
  • Przed zabiegiem zmieniam okulary na soczewki. Łatwo bowiem zafarbować tzw. zauszniki. nBy ukryć siwiznę, potrzebna jest farba. Na początku bałam się jej używać i wypróbowałam szampony koloryzujące. Są za słabe, nie sprawdzają się.
  • Dokładnie spłukuję włosy po koloryzacji. Woda musi być zupełnie czysta. Inaczej włosy farbują ubrania, kolor jest też mniej trwały.
  • Zaraz po nałożeniu farby przeczesuję włosy grzebieniem. Dzięki temu jestem pewna, że preparat został równomiernie rozprowadzony.

Basia - blondynka, często zmienia fryzury

Ciągle szuka idealnego koloru. Rozjaśnia włosy, przyciemnia je, robi pasemka. Nie chce tracić czasu na częste wizyty u fryzjera.

  • Zawsze zaczynam od dokładnego przeczytania instrukcji. Lubię eksperymentować z kolorami, ale także z produktami różnych firm. Zawiodłam się kiedyś, stosując nową farbę "na pamięć". Nigdy też nie zmieniam czasu farbowania, trzymam się ściśle wskazówek producenta.
  • Nigdy nie farbuję włosów tuż przed wielkim wyjściem. Lepiej zrobić to trochę wcześniej, nawet o kilka dni, bo podczas te-go zabiegu nie warto się spieszyć. Wtedy dużo łatwiej o wpadkę.
  • Choć lubię zmiany, nie farbuję włosów częściej niż raz w miesiącu. Wolę w międzyczasie stosować naturalne płukanki odświeżające kolor, np. z rumiankiem, niż niszczyć kosmyki.
  • Nigdy nie rozjaśniam pasm, gdy są podniszczone czy przesuszone. Wtedy efekt jest opłakany. Lepiej najpierw odżywić je i wzmocnić.
  • Farbowanie włosów na jasny kolor ma tę zaletę, że gdy jesteś niezadowolona z efektu, możesz łatwo zmienić odcień. Lepiej jednak nie korzystać z tej możliwości często, bo farba nałożona na już koloryzowane włosy znacznie szybciej się spłukuje.
  • Zaraz po nałożeniu farby na włosy zmywam zabrudzoną preparatem skórę. Nie czekam z tym, bo później trudniej usunąć plamy.
  • Gdy mam krótkie włosy, nakładam farbę zwykłą szczoteczką do zębów. Dzięki temu robię to znacznie szybciej i dokładniej.
Źródło: Naj nr 17-18/2006

wtorek, 7 sierpnia 2007

Kurze żółtko dla urody!

Żółtko kurze

  • bogate jest w witaminę A, kwasy tłuszczowe, fosfor, wapń i potas. Nadaje się głównie do cery suchej oraz suchych i matowych włosów

  • odżywcza maseczka na włosy: żółtko, parę kropli oleju rycynowego i cytryny zmieszaj. Nałóż na umyte włosy, trzymaj 10- 15 min. Spłucz dobrze ciepłą wodą

  • Maseczka na suche, zniszczone dłonie: do ugotowanego, rozgniecionego ziemniaka dodaj 2-3 łyżki mleka i żółtko. Ciepłą papkę nałóżoną na dłonie, przykryj ręcznikiem. Po 15 min. zmyj i nałóż krem
źródło: http://www.stylistka.pl/uroda/pielegnacja/domowe-sposoby-na-urode

poniedziałek, 6 sierpnia 2007

Cellulit: jak go zmniejszyć?

Szukasz sojuszników w walce z pomarańczową skórką? Pamietaj o diecie, zabiegach i kosmetykach!

To powszechna przypadłosć u kobiet. zwykle pojawia się po okresie dojrzewania lub podczas ciaży. Często idzie w parze z nadwagą, złą dietą i brakiem ruchu. Cellulitu nie zlikwidujesz całkowicie, ale mozesz go zredukować, stosując kilka metod jednocześnie.
* zacznij od spacerów, ruchu i ćwiczeń fizycznych. Świetnie zrobią Ci np. pływanie, rower, gimnastyka, aerobik.
* bierz naprzemienny ciepło-zimny prysznic. Kieruj strumień na zmienione miejsca. Koniecznie unikaj gorącej wody!
* zmień dietę. Ogranicz tłuszcze, ciężkostrawne i mączne potrawy, sól, słodycze, wieprzowe miso. Pij 1,5-2l wody dziennie i kontroluj wagę.
* równolegle użuwaj balsamów i antycellulitowych żelów. Po dłuższym stosowaniu wygładzą, ujędrnią i nawilżą skórę. Zapobiegną dalszemu powstawaniu pomarańczowej skórki.
* nakładajac je, masuj ciało szorstkę rękawica lub masażerem. Wykorzystaj kosmetyki do ciała ze specjalnymi nakładkami lub antucellulitowe plastry.
* przyjmuj preparaty doustne, takie które regulują mikrokrążenie i tzw. suplementy przeciwcellulitowe.
* zamów sobie cykl masaży u fachowej masażystki, rozbiją one grudki tkanki tłuszczowej; natomiast tzw. drenaż limfatyczny ułatwi wydalanie tego tłuszczu z organizmu.

Opalenizna z tubki


Zdrowsza niż słońce Lato jest już na półmetku. Dla wielu czytelników Innej Strony tegoroczny urlop jest już tylko pięknym wspomnieniem, które odświeżyć można, oglądając fotografie. Najbardziej trwałym i wzbudzającym zazdrość efektem plażowego lenistwa jest naturalnie piękny brąz opalenizny. Niestety, już po kilkunastu dniach złotawa tonacja skóry zaczyna blednąć. Jeszcze tydzień, a nie ma z niej nawet śladu. Niektórzy uważają, że najprostszą metodą utrwalenia opalenizny jest solarium. Jednak po intensywnym wystawianiu skóry na działanie promieni słonecznych, należy się jej odpoczynek. Dermatolodzy przypominają o niebezpieczeństwie raka skóry, który należy do grupy najbardziej złośliwych nowotworów. Zresztą: Promienie ultrafioletowe, wywołujące zabarwienie skóry zwane opalenizną, tylko na krótką metą poprawiają urodę. Te same promienie przyczyniają się bowiem do przedwczesnego starzenia skóry, utraty jej elastyczności, powstawania zmarszczek.

Alternatywą dla naturalnej opalenizny "plażowej" jest stosowanie samoopalaczy z tubki lub dozownika. Czasy eksperymentów w laboratoriach kosmetycznych, kiedy wiele specyfików produkowało na skórze różne odcienie żółci dawno minęły. Dzisiejsze produkty w średniej i wyższej kategorii cenowej dają kolor całkowicie naturalny. Ponadto łatwo jest je aplikować a odcień utrzymuje się dość długo by - podobnie jak opalenizna naturalna - stopniowo rozjaśniać się i znikać. Dostępne kosmetyki mogą mieć konsystencję kremu, żelu, płynu w sprayu i pianki. Pianki i płyny wchłaniają się szybciej.

Aby uzyskać zadowalający efekt, dobry gatunkowo samoopalacz nakładać należy oszczędnie, a jeszcze oszczędniej na miejscach owłosionych. Głównym składnikiem samoopalaczy jest substancja pod nazwą dihyroxyaceton. Wiąże się ona chemicznie ze znajdującą się na powierzchni skóry keratyną i aminokwasami i nie wywołuje żadnych znanych szkodliwych efektów ubocznych. Skóra męska jest nieco grubsza niż skóra kobiet. Dlatego, w dobrych perfumeriach dostać można samoopalacze "for men" serii. Procedura zdobywania sztucznej opalenizny jest prosta: Najpierw, należy się starannie ogolić, twarz dokładnie oczyścić przy pomocy pasty, zawierającej cząsteczki ścierne (tak zwany "peeling"). Jest to ważne dlatego, że skóra musi być miękka i gładka. Samoopalacz powinien rozłożyć się równomiernie, by nie powstawały ciemne smugi w miejscach gdzie naskórek jest grubszy. Dla pewności, można jeszcze posmarować twarz mleczkiem i poczekać aż wsiąknie, wtedy smug nie będzie na pewno. Nakładanie samoopalacza należy rozpocząć od czoła i rozsmarować aż do szyi. Brwi i włosy przy nasadzie czoła oraz ew. wąsy zabezpieczyć wazeliną albo tłustym kremem, inaczej mogą się zabarwić na rudo. Ominąć powieki, nie zapomnieć jednak o uszach i miejscach pod brodą. Jeśli kolor opalenizny nie musi być intensywny, można samoopalacz zmieszać z mleczkiem kosmetycznym. Praktyczne jest użycie samoopalaczy barwionych, bo widać wtedy gdzie i w jakiej koncentracji został nałożony. Po zakończeniu procedury, należy dokładnie umyć ręce mydłem lub szamponem - inaczej nabiorą żółtawego koloru. Do uzyskania końcowego efektu minąć poczekać trzeba około 5 godzin. Trzeba o tym pamiętać, planując wyjście do dyskoteki!

To twarz. A co z ciałem? Największym problemem mężczyzn jest owłosienie. Włoski utrudniają równomierne rozkładanie kosmetyku. Jeśli zależy ci na ładnej opaleniźnie, zastanów się nad depilacją. Ponadto, do zabiegu będziesz potrzebował zaufanego przyjaciela, chyba że pracujesz w cyrku jako człowiek-guma i potrafisz sam posmarować sobie plecy i szlachetną część ciała położoną pod nimi. Nie nakładaj kremu bezpośrednio na skórę (chyba że kupiłeś samoopalacz w sprayu). Najlepiej jest rozetrzeć kosmetyk w dłoniach. Aby uniknąć zabarwień na dłoniach, można nałożyć jednorazowe rękawiczki albo często myć ręce mydłem. Skóra na kolanach i łokciach jest grubsza, dlatego te partie zostawia się na sam koniec i smaruje mieszanką pół-na-pół zmieszaną z mleczkiem. Po zakończeniu procedury, poczekać jeszcze kwadrans, aż skóra wchłonie samoopalacz. Inaczej może zafarbować bieliznę!

Stosując samoopalacz, trzeba pamiętać o nawilżaniu skóry kremem do ciała, by nie łuszczyła się tak szybko. Po trzech dniach można poprawić kolor, by nie płowiał, a po tygodniu jeszcze raz powtórzyć całą operację. Smugi ciemniejsze i jaśniejsze wyrównać można sokiem z cytryny lub wodą utlenioną. Miejsca zbyt blade, potraktować można dodatkową warstwą samoopalacza.

W Polsce popularne są produkty form Avene, Avon, Eris, Garnier, Helena Rubinstein, L'oreal i Lancome (do twarzy), Nivea, Vichy

źródło: http://www.innastrona.pl/lifestyle_opalanie2.phtml